Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Likier melonowy’

Kolejna dawka drinków na Sylwestra. Tym razem w kolorze zieleni, chociaż jeden ma w nazwie blue. Widocznie przy zastosowaniu proporcji opisanych poniżej wyszło na zielono. Ale od początku. Nic nie zapowiadało kolejnego testowania drinków. Szymon jednak był na angielskim i dał się namówić na pozostanie chwilę dłużej. Nie było łatwo go namówić, ale jednak się udało (tak przynajmniej brzmi wersja oficjalna). Jeden drink nam kompletnie nie wyszedł, więc nawet nie będę tu o nim wspominał. Spróbuję go przygotować innym razem. Dawno jednak nie piłem takiego ohydztwa jak to, co mi wyszło. Poniżej dwa, które dało się wypić.

Jak wspominałem, dziś drinki zielone. Jeden prosty, drugi bardziej skomplikowany. Zaczynamy od… Niebieskiej laguny (Blue Lagoon):

  • do szklanki typu collins wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml wódki,
  • wlej 25 ml blue curacao,
  • uzupełnij Sprite lub 7up,
  • lekko zamieszaj,
  • dołącz słomkę.

Tak jak łatwy w przygotowaniu, tak samo łatwy w piciu. Słodycz Sprite’a walczy o względy podniebienia z ostrością wódki. Chociaż miała być niebieska laguna, to zachodzi lekko na zielono. Pod tą nazwą znany jest nam bardzo dobrze pyszny shot, o którym można przeczytać m.in. tutaj.

Drugi drink to już coś wymagającego większego zaopatrzenia barku, jednak może ktoś zaplanuje sobie bogatszego Sylwestra. Nazwa tego drinka, na którą się natknąłem to Trish’s Urine Sample czyli Próbka moczu Trish. Nie wiem o jaką Trish chodzi, ale jej mocz ma co najmniej dziwny kolor:

  • do szklanki typu collins wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml wódki,
  • wlej 25 ml blue curacao,
  • wlej 25 likieru melonowego,
  • wlej 100 ml soku ananasowego,
  • wlej 25 ml wyciśniętego soku z cytryny,
  • wlej 50 ml Sprite lub 7up,
  • lekko zamieszaj,
  • dołącz słomkę.

Wyraźny smak likieru melonowego i cytryny nadaje całości kwaskowy posmak. Bardzo smaczny, orzeźwiający drink. Nawet nie czuć jak jest mocny. Na pewno opłaca się kupić tych parę butelek i wypróbować. A i odcień zieleni ciekawy.

Próbka moczu Trish

Reklamy

Read Full Post »

Dziś po lekcji angielskiego Szymona i moim powrocie z herbaciarni zajęliśmy się za poważne testowanie drinków zwanych shooterami lub shotami. Są to mieszanki, które pijemy z małych kieliszków i za jednym łykiem. Od razu w tytule wstawiłem cz. 1, bo spodziewam się, że to nie koniec naszych doświadczeń. W składzie Szymon, moja siostra (jedna z moich sióstr) i ja wypróbowaliśmy tego wieczoru 6 mieszanek, po których właśnie próbuję sklecić jakieś mądre zdania. Szymon i Dorota oceniali punktowo, ja jedynie wyrażałem i spisywałem opinie.

W Polsce shoty występują głównie pod postacią wódki zapijanej sokiem lub zgryzanej śledziem. Dziś proponujemy wam lekki miks, który powinien połechtać lekko podniebienia i nie tak mocno jak czysta wódka żołądek. Przepisy podaję w proporcjach na trzy osoby, więc jeżeli jest was więcej to po prostu sobie przemnóżcie odpowiednio. Ja już dziś nie mam zamiaru tego liczyć.

Numer 1 – Kopniak w krocze (A Kick In The Crotch)

Kopniak w krocze

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 35 ml wódki,
  • wlej 35 ml Blue Curacao,
  • wlej 20 ml soku żurawinowego,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Smak ok, ale bez jakiego wyraźnego wyczucia któregokolwiek ze składników. Lekko słodkawy, lekko ostry. Kolor zdumiewająco upiorny. Faktycznie jakby komuś pozostały ślady po kopniaku. Ocena wspólna 5/10.

Numer 2 – Zabójca Kool-Aid (Killer Kool-Aid)

Zabójca Kool-Aid

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 30 ml wódki,
  • wlej 30 ml likieru melonowego,
  • wlej 30 ml soku żurawinowego,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Shot ostrzejszy. Wyczuwalny lekko melon, sok natomiast nie za bardzo. Padła nawet teoria, że sok tylko tutaj jest dla koloru, ale w końcu nazwa nawiązuje do popularnego w USA napoju Kool-Aid, który właśnie jest w takich odcieniach. Bez większych rewelacji. Ocena wspólna 4/10.

Numer 3 – Niebieska laguna (Blue Lagoon)

Niebieska laguna

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 30 ml Malibu,
  • wlej 30 ml Blue Curacao,
  • wlej 30 ml soku ananasowego,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Mieszanka dobrze nam znana, również pod postacią większego drinka – Bomby z Barbadosu. Słodki, wyśmienity, z wyraźnym smakiem Malibu, z lekką pianką z soku na górze. Wyłączyliśmy go z wieczornej konkurencji i raczej występował dziś gościnnie jako przykład do naśladowania. Ocena wspólna 8/10.

Numer 4 – Niebieskie majtki z jedwabiu (Blue Silk Panties)

  • Niebieskie jedwabne majtkido shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 35 ml Malibu,
  • wlej 35 ml Blue Curacao,
  • wlej 20 ml soku wyciśniętego z cytryny,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Niby podobny do wcześniejszego, niby nieznacznie zmodyfikowany, a jednak ciekawie inny. Smak delikatniejszy – nie taki słodki – z lekkim posmakiem Malibu. Cytryna próbuje się przebić ze swoją kwasowością. Zaskakująco dobry. Ocena Szymona 7/10, ocena Doroty 9/10.

Numer 5 – Melonowa piłka (Melon Ball)

Melonowa piłka

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 30 ml wódki,
  • wlej 30 ml likieru melonowego,
  • wlej 30 ml soku ananasowego,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Ostre. Jak na shot z wódką przystało. Melon lekko wyczuwalny w smaku, ananas prawie w ogóle. Bez większych rewelacji. Od razu zabraliśmy się za testowanie kolejnego. Ocena wspólna 4/10.

Numer 6 – Platynowa blondynka (Platnium Blonde)

Platynowa blondynka

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 30 ml wódki,
  • wlej 30 ml Malibu,
  • wlej 30 ml soku ananasowego,
  • wstrząśnij,
  • rozlej po równo do kieliszków.

Skład i wygląd podobne do wcześniejszego, równie ostre, jednak jakby nie patrzeć lepsze. Sam zapach Malibu zachęca do spróbowania, choć w smaku nie czuć go za bardzo. Sok lekko tylko łagodzi całość i czuć kopa wódki. Nawet dobre. Ocena wspólna 7/10.

Podsumowując, dzisiejszego wieczoru zwycięzcą zostały Niebieskie majtki z jedwabiu. Za wygląd zewnętrzny, nienachalną słodycz, uśmiech wywołany po wypiciu. Polecamy wypróbować na imprezach, na których nie ma wielkiego ciśnienia do szybkiego zgonu. Jeżeli taka potrzeba jest, to można pić Platynową blondynkę lub po prostu czystą zapijaną piwem. Dzisiaj z 4 alkoholi i 2 soków udało nam się stworzyć 6 wariantów smakowo-zapachowo-kolorystycznych. Kolejne wieczory przed nami.

Read Full Post »

Właśnie co odbyła się impreza z okazji obrony pracy magisterskiej mojej siostry. Tym razem przyszli moi znajomi i przygotowałem coś nietypowego. Do picia rzecz jasna. Zaplanowaniem i przyrządzeniem jedzenia zajęła się siostra. Ja dzień wcześniej biegałem po sklepach i szukałem wszystkich składników z listy zakupów. I jeżeli nie było na niej piersi z kurczaka, to nie moja wina, że sałatka była niekompletna. W ostatniej chwili udało mi się znaleźć kluczowy składnik zaplanowanych drinków – likier melonowy. Nie chciałem bowiem kupować drogiego na miarę Midori. Znowu uratował mnie Lidl, gdzie za niecałe 20 zł zaopatrzyłem się w półlitrową butelkę likieru. Poza tym chciałem wykorzystać sezon na arbuzy i przygotować drinki właśnie z tym owocem. Każdy chyba słyszał o arbuzach nastrzykiwanych wódką. Mniej osób chyba to widziało na żywo, a tym bardziej mniej próbowało. Ja również nie miałem okazji zajadać się takimi wybuchowymi arbuzami.

Siostra zajęła się mieszaniem sałatek itp. Ja z kolei rozpocząłem długotrwały proces przygotowania produktów do drinków. Postanowiłem robić Arbuzowe Martini (Watermelon Martini). Najbardziej czasochłonną czynnością jest samo zrobienie soku z arbuzów:

  • Sok z arbuzapodziel miąższ arbuza na małe kawałki wyrzucając pestki,
  • wrzuć kawałki arbuza do blendera/nadstawki do miksera,
  • wlej 100 ml wody na mniej więcej 500 ml arbuza,
  • zmiksuj dokładnie.

Wybranie pestek jest o tyle ważne, że ostrza miksujące mogą zetrzeć je na dobry pył, co niezbyt dobrze wygląda w kieliszku. Proponuję sok przygotować tak jak ja to zrobiłem – wcześniej. Po co się tym brudzić, kiedy już goście czekają spragnieni.

Kiedy mamy już sok, to można przygotowywać drinka właściwego. Pierwsza partia, którą zrobiłem była dosyć mocna (jak na drinki z gatunku martini przystało), więc proponuję wersję łagodniejszą:

  • kieliszek koktajlowy wypełnij kostkami lodu,
  • do shakera również wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 100 ml przygotowanego soku z arbuza,
  • wlej 40 ml wódki,
  • wlej 20 ml likieru melonowego,
  • wstrząśnij,
  • kostki lodu wyrzuć z kieliszka,
  • przelej mieszankę z shakera,
  • udekoruj kieliszek kawałkiem arbuza.

Reakcje na drinka były bardzo różne. Trochę zmartwiona Kasia niemal od razu wchłonęła całość (i nie przeszkadzał jej ostry smak pierwszej kolejki). Znaczna część towarzystwa mówiła, że ok… że dobry. Może z uprzejmości. Jedynie Patrycji coś do gustu nie przypadł, więc po długim męczeniu drinka i dolewce soku arbuzowego dostała  Cuba libre. W sumie w dalszej części imprezy pojawiały się różnorodne drinki, co tylko świadczy o tym, że okazja była podniosła. Dla mnie mieszanka arbuzowa jest całkiem smaczna. Likier melonowy dodaje swoistego, charakterystycznego smaku powodując, że nie mamy prostych skojarzeń z jedzeniem/piciem arbuza. Póki sezon arbuzowy trwa, proponuję wypróbować. Zwłaszcza kiedy słońce przygrzeje.

Arbuzowe Martini

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: