Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Dygresje’ Category

Przed i po jedzeniu

Po dłuższej, świątecznej przerwie wracamy do testowania. Ostatnio jakoś nie próbowałem nic nowego, degustując jedynie piwo i wino, poza jednym wyjątkiem. Konkluzja z tego wyjątku jest taka – nie ma co się rzucać na promocje w knajpach typu „dwa drinki w cenie jednego”. Jeżeli chce się napić porządnej mieszanki, to należy odpowiednio zapłacić albo wejść na mojego bloga, znaleźć coś dla siebie, kupić odpowiednie składniki i zmieszać. Lepiej napić się jednego świetnego drinka niż dwa przeciętne.

Co jednak dziś polecę? Jak to przy okazji świątecznych dni w Polsce, dużo jemy. Potem objedzeni leżymy przed telewizorem z nadzieją, że pokażą coś, czego jeszcze nie widzieliśmy. Na poprawienie samopoczucia jest kilka metod. Spacer na przykład. Tegoroczna Wielkanoc była jednak dosyć chłodna, więc proponuję coś, co ma poprawić trawienie. Można tutaj wyróżnić dwie grupy alkoholi – aperitif i digestif. Nie są to jednak nazwy samych alkoholi, a raczej moment podania trunku – przed i po posiłku.

Żołądkowa Gorzka i likier miętowy

Aperitif jest podawany przed posiłkiem dla pobudzenia apetytu. Popularne alkohole, które można podać „na otwarcie”, to m.in. wermuty, szampany, sherry, koniak i lekkie wytrawne wina. Z nazwy można wymienić Campari (popularne we Włoszech), Jägermeister (o którym można poczytać więcej w tym wpisie) lub Pastis (który poznałem w Prowansji). W zasadzie większość ziołowych lub wytrawnych alkoholi powinna tutaj pasować (przykład bardziej złożonego drinka można znaleźć tutaj). Nie należy także zapominać o polskiej, a mojej ulubionej Żołądkowej Gorzkiej (na temat której rozpisałem się szeroko w jednym z pierwszych wpisów). Aperitifami mogą też być drobne przekąski, np. na bazie krakersów, sery czy oliwki.

Digestif to napój alkoholowy podawany po posiłku, który – przynajmniej z założenia – ma poprawić trawienie. Nikt jednak nie sprawdza faktycznej skuteczności, choć jego działanie jest często odczuwalne. Digestify zazwyczaj pije się bez innych dodatków, które mogłyby je rozcieńczyć. Chociaż czasem można podać z lodem. Wymienić tu można brandy (tradycyjne z winogron lub owocowe), wytrawne lub słodkie likiery, a także whisky i tequilę. Alkohole ziołowe (tzw. bitters) to także w tym przypadku kluczowe propozycje. Przy większej uroczystości digestify podajemy przed deserem.

Jest duża grupa alkoholi, które mogą być jednocześnie aperitifem i digestifem. Należy pamiętać, ze aperitify są zazwyczaj większymi drinkami, żeby goście mogli pogawędzić lub poznać się nawzajem zanim zostanie podane jedzenie, a gospodarzom dają czas na ostateczne przygotowanie posiłku. Digestify podawane są w małych ilościach, bo przecież przed chwilą i pewnie ze smakiem, zjedliśmy jakieś pyszności w znacznej ilości.

Podsumowując – co poprawia trawienie? Spacer lub opisane powyżej alkohole podane w odpowiednim momencie.

Reklamy

Read Full Post »

Ostatnio zgłosiłem moje wypociny, które możecie tutaj czytać, na konkurs Blog Roku. Obecnie trwa głosowanie na finałowe dziesiątki w każdej z kategorii. Zachęcam do poświęcenia 1,23 zł i oddania głosu na mój blog. Wystarczy do 19 stycznia wysłać tylko jednego smsa o treści H00216 pod numer 7122. Z góry dziękuję. Wasze głosy wpłyną na wzrost mojej satysfakcji z prowadzenia bloga i na pewno na motywację do dalszego pisania.

Strona Blog Roku. Można przeglądać tam wszystkie blogi biorące udział w konkursie w poszczególnych kategoriach.

Poniżej można kliknąć ‚Lubię to’ i zachęcać znajomych do głosowania.

Soplica z colą

Read Full Post »

Rok 2012 już zaczął się na całego. Ciekaw jestem ilu z was porobiło sobie postanowienia noworoczne. Ciekaw też jestem komu udało się je utrzymać, choć dziś dopiero dziewiąty. Osobiście jestem przeciwnikiem stawiania sobie noworocznych celów. Mamy przecież w ciągu roku 365 dni na podejmowanie działań, a w 2012 nawet 366. Jeżeli jakieś postanowienie nam nie wyjdzie, to można spróbować zacząć je jeszcze raz, nie czekając na kolejny rok. W tym miejscu chciałoby się napisać „z drinkami jest podobnie”. Nie wyszedł raz tak, jak powinien, to spróbuj jeszcze raz namieszać. Ależ mądrość przemawia przeze mnie. Przemawiać też może Żołądkowa Gorzka na lodzie, z sokiem wyciśniętym z połówki cytryny, którą właśnie sączę. Zanim przejdę w kolejnych wpisach do drinków karnawałowych, jeszcze garść przypomnienia, co ciekawego udało się namieszać do tej pory. Subiektywna lista przebojów drinków opisanych w zeszłym roku (porządek chronologiczny):

To jest dziesiątka, którą udało mi się tutaj opisać i którą wybrałem dla przypomnienia. Ciekawe jakie są wasze ulubione mieszanki. Zachęcam do podzielenia się wraz z komentarzem, za co lubicie te drinki. A już niebawem drinki karnawałowe.

Drink

Read Full Post »

W Nowym Roku

Rok 2011 niezaprzeczalnie się skończył. Mam nadzieję, że w Sylwestra wszyscy bawili się dobrze. Ja chcę tu podziękować Asi, która zorganizowała imprezę u siebie. O godzinie 6.00 wróciłem cały, choć zmęczony do swojego mieszkania, co świadczy o tym, że było super. Dzięki również całej ekipie.

Zważywszy na profil tego bloga, czuję się zobowiązany napisać co było mieszane w tamten wieczór. Oczywiście wódka. Z tonikiem, dużo ze Spritem, w tym ze Spritem i grenadyną oraz ze Spritem i wciśniętą ćwiartką pomarańczy. Była też w wydaniu z colą, do której ja lubię dodawać odrobinę limonki, co sprawia, że mieszanka jest bardziej orzeźwiająca. Prosto, szybko i smacznie. Ciekaw jestem, ile osób to czytający obudziło się dziś z myślą „już nigdy nie piję”. Sam nie wiem co jest dobre na kaca. Myślę, że długi sen, w ciszy i spokoju powinien pomóc.

Czas też podsumować 2011 rok na blogu. Oto kilka faktów:

  • pierwszy wpis pojawił się 26 maja 2011 r.,
  • w sumie w 2011 r. znalazło się tu 31 wpisów,
  • blog został wyświetlony na Waszych komputerach 4960 razy,
  • najwięcej wyświetleń miało miejsce 31 grudnia – 286,
  • najczęstsze frazy z wyszukiwarek, po których czytelnicy wchodzili na bloga to: likier melonowy, grenadyna,  likier melonowy drinki, dodatki do drinków, drink bonda.

Dziękuję za wsparcie w pisaniu, uwagi i pomysły. Dziękuję przyjaciołom, którzy ze mną przetestowali cześć przepisów. Przed nami kolejne w 2012 roku. Na koniec życzę Wam wiele szczęścia w Nowym Roku. Szczęścia spowodowanego osiągniętymi sukcesami, realizacją marzeń i bliskością osób, na których Wam zależy. Niech to będzie dobry rocznik.

Read Full Post »

Dziś kolejna garść praktycznych porad. Jakie likiery dodawać do drinków? Który jak smakuje? Mam nadzieję, że po przeczytaniu krótkich opisów sami odnajdziecie swoje ulubione. Oczywiście nie opiszę wszystkich likierów świata, ale te występujące najczęściej w drinkach. Przepisy z użyciem konkretnych likierów będzie można znaleźć klikając składniki po prawej stronie bloga.

  • Amaretto – likier rodem z Włoch wytwarzany z użyciem migdałów, co jest wyraźnie wyczuwalne w smaku. Warto wypróbować dodając do kawy. Kolor bursztynowy lub pomarańczowy.
  • Baileys – wytwarza się go ze śmietanki i irlandzkiej whiskey z dodatkami. Produkt stosunkowo nowy, bo produkowany od lat siedemdziesiątych XX wieku. Trochę zajęło wymyślenie jak połączyć składniki. Obecnie oprócz podstawowej wersji można kupić kilka smakowych. Kremowy, jasnobrązowy płyn. Również dobry z kawą.
  • Blue Curaçao – już raz o nim pisałem. I jak wtedy mogę powiedzieć, że to odmiana klasycznego Curacao opisanego poniżej i jest wytwarzany ze skórek gorzkich pomarańczy oraz koloryzowany niebieskim barwnikiem. Oprócz smaku daje również mieszance inny kolor.
  • Campari – kolejny włoski likier. Połączenie skórki pomarańczowej i ziół, co daje raczej gorzkawy smak. Kolor – ciemny czerwony.
  • Cointreau – i jeszcze raz w roli głównej pomarańcze. Jest dosyć mocnym likierem, bo zawiera 40% alkoholu i został wyprodukowany w połowie XIX wieku przez braci Edwarda i Adolfa Cointreau. Popularny składnik wielu drinków. Sprzedawany w charakterystycznej, ciemnej butelce o kwadratowym kształcie.
  • Crème de cassis – francuski likier produkowany na bazie czarnych porzeczek, gdzie pija się go wraz z białym wytrawnym winem w popularnej mieszance zwanej Kir.
  • Curaçao – ogólna nazwa likierów, które już się przewinęły – wytwarzanych na podstawie skórek pomarańczy. Występuje w różnych kolorach, co powoduje, że świetnie zmienia barwę drinków.
  • Galliano – likier z Lombardii. Ziołowy, korzenny, lekko waniliowy. W smaku słodkawy. Do wysokich, smukłych butelek rozlewana jest złocista mieszanka o ściśle strzeżonej recepturze.
  • Kahlua – kawowy likier, tym razem z Meksyku.
  • Malibu – produkowany na bazie rumu i mleczka kokosowego. Często uważa się, że ma mleczną konsystencję, ponieważ można go kupić w butelkach oklejonych na biało. Faktycznie Malibu jest przezroczyste jak rum.
  • Midori – likier melonowy. Pochodzi z Japonii, chociaż dziś produkuje się go także w Meksyku i Francji. Bardzo słodki, o zielonym kolorze.
  • Passoa – tym razem w roli głównej występują owoce marakui, chociaż można natknąć się na inne odmiany owocowe. Likier od niedawna na rynku (1986), o niskiej zawartości alkoholu (17%). Znaleźć go można w czarnych butelkach.
  • Sambuca – likier anyżowy i jak na Włocha przystało z dodatkiem ziół. Tym razem coś mocnego, bo zawiera 40% alkoholu.
  • Triple sec – to również zbiorcza nazwa likierów z pomarańczy. W szerszym znaczeniu niż Curacao.

Tak mniej więcej przedstawia się szybki przegląd likierów, które można wykorzystać w drinkach. Warto z nimi poeksperymentować, a na pewno odnajdziecie swój smak, bo ich różnorodność jest ogromna. Opisy tutaj zamieszczane powinny was trochę naprowadzić.

Read Full Post »

Dodatki do drinków

Posiadając już odpowiedni alkohol i przyrządy potrzebne do jego zmieszania potrzebujemy jeszcze kilka dodatków. Spotkać można wprawdzie drinki, które w swoim składzie mają tylko alkohol, ale są one bardzo rzadkie. Poza tym nasza mieszanka powinna wpływać oprócz smaku również na wzrok. Przynajmniej do momentu degustacji, kiedy zmysły jeszcze w miarę sprawnie funkcjonują. Kompletujemy dalej:

  1. Soki. Składnik bardzo wielu drinków. Jak już wspominałem w jednym z pierwszych wpisów, to polecam zakup soków 100%. Polecam krótki artykuł  na wp opisujący różnice pomiędzy sokami, nektarami i napojami. Oczywiście najlepiej wyciskać sok z owoców samemu. W przypadku cytrusów to nic trudnego, a jeżeli chodzi o limonki czy cytryny, to wręcz obowiązek. Ja zawsze w swoim super barku mam sok pomarańczowy i grejpfrutowy. Do tego często goszczą tam ananasowy i żurawinowy. Tylko z żurawinowym jest taki problem, że ten proponowany przez Tymbark to w zasadzie napój, więc zawartość soku owocowego – w tym i żurawiny – jest niewielka. Zazwyczaj wyczekuję amerykańskiego tygodnia w Lidlu, kiedy to można kupić sok żurawinowy  (ciut lepszy). Chyba trzeba będzie się zabrać za przetestowanie soków żurawinowych z butelek szklanych (bardziej w konsystencji syropu).
  2. Napoje gazowane. Krótko mówiąc – cola, Sprite lub 7up, tonik, woda. Zawsze proponuję rozważyć ile drinków będziemy robić i jaka pojemnościowo butelka gazowanego napoju będzie potrzebna. Po rozgazowaniu już nie są takie dobre.
  3. Owoce. Po pierwsze owoce jako nośnik soku. Po drugie jako ozdoba. Udekorowanie szklanki kawałkiem limonki, cytryny czy pomarańczy świetnie dopełnia drink. Do kieliszka koktajlowego można wrzucić kawałek skórki cytrynowej lub oliwki. Bardziej wyrafinowane dodatki to wisienki i cebulki koktajlowe.
  4. Blue Curaçao. Jako przykład likieru. Likiery dodajemy zazwyczaj żeby nieco podkręcić smak drinków. Ten wymieniony przeze mnie to odmiana klasycznego Curacao i jest wytwarzany ze skórek gorzkich pomarańczy oraz koloryzowany niebieskim barwnikiem. Oprócz smaku daje również mieszance inny kolor. I jeszcze jedno. Nazwę likieru wymawiamy kuracao! Myślę, że do innych likierów będzie okazja odnieść się podczas konkretnych przepisów.
  5. Lód. Powrócę jeszcze raz do lodu. Tak. Dokładnie z tego powodu, że trzeba go dużo. Tym razem chciałbym wspomnieć o alternatywie do woreczków napełnianych mozolnie wodą. Proponuję wycieczkę na stację benzynową (na pewno Statoil) i zakup całego worka (2 litry) z gotowymi kostkami lodu.

Oto kolejny zbiór rad. Dziękuję wszystkim, którzy dzielą się swoimi spostrzeżeniami w rozmowie ze mną i mogę to odzwierciedlać na blogu. I ten wpis też zawiera efekt moich rozmów. Dzięki i zabierajcie się do mieszania. Niebawem kolejne przepisy.

.

Read Full Post »

Tym razem chodzi o alkohol. Podstawa każdego drinka – no chyba, że robimy bezalkoholowe (to wtedy nie ). Są drinki, do których wystarczy zaopatrzyć się w jedną butelkę alkoholu i jakieś soki. Są także takie, gdzie mieszanka alkoholi wygląda wręcz wybuchowo (choćby taki Long Island Iced Tea – jeszcze go sami nie robiliśmy). Na tej stronie drinki będzie można wyszukać głównie poprzez bazowy, ok. 40% alkohol, który wchodzi w jego skład:

  • Gin (dżin) – alkohol o holenderskich korzeniach, a spopularyzowany przez Anglików. Powstaje przy współudziale jagód jałowca. Raczej nie pija się go samego z uwagi na gorzki smak. Chyba najbardziej popularny wraz z tonikiem, ale wchodzi także w skład drinka Martini. My używamy zazwyczaj ginu Seagram’s. Jego cena za 0,7 litra waha się od ok. 30 zł (widziałem ostatnio w Biedronce), po jakieś 37 zł. Nie kupujemy limonkowego, bo można ją zawsze wcisnąć. Na rynku jest tańszy Gin Lubuski, ale jakoś nie mamy do niego smakowego przekonania (do tego stopnia, że raz jak w knajpie Patrycja widziała, że pan ją chce uraczyć Lubuskim, to krzyknęła „ale Seagram’s poproszę!” Posłuchał).
  • Rum – znany z filmów o piratach. Wytwarzany z trzciny cukrowej, stąd słodkawy w smaku. Jego dwa podstawowe rodzaje to biały (jasny) i ciemny. Nasze dotychczasowe doświadczenia oparte są na mieszaniu białego rumu Bacardi (do ok. 60 zł za 0,7 litra), ale testując więcej drinków na potrzeby tego bloga, trzeba będzie sięgnąć i po ciemny. Najpopularniejsze drinki na rumie to: Cuba libre, Mojito czy Daiquiri.
  • Wódka – w naszym kraju chyba towarzyszy przez całe życie. W porównaniu z innymi to w zasadzie wódka jest bez smaku, zapachu i koloru (nie licząc wódek smakowych, ale to już całkiem inna historia). Produkowana głównie z ziemniaków i zbóż. My używamy zazwyczaj Wyborowej, no chyba że trafi się jakaś poweselna inna odmiana. W Polsce jeżeli już się miesza z czymś domowo wódkę, to najczęściej jest to sok pomarańczowy (tzw. Śrubokręt). Jednak na wódce są oparte takie drinki jak Bloody Mary czy Cosmopolitan. Jako alternatywę dla soku pomarańczowego można spróbować z żurawinowym (Cape Codder).
  • Tequila – alkohol wytwarzany z roślin z gatunku Agawa tequilana. Produkowana w Meksyku, o zapachu trochę śmierdzącym, ale charakterystycznym smaku zapadającym w pamięci na długo.  W Polsce można łatwo kupić jej dwa rodzaje – srebrną i złotą. Pewnego razu na poprzednim mieszkaniu zaopatrzyliśmy się z Szymonem i Mateuszem (który był wtedy moim współlokatorem) w te dwa rodzaje tequili, siatkę cytryn i pomarańczy oraz sól i cynamon. Przy okazji któregoś wpisu o drinkach wrzucę jakieś zdjęcia z tamtej nocy. Powiem jedno – chyba każdy z nas od tamtego czasu nie używa cynamonu. Zakup butelki 0,7 litra to wydatek ponad 70 zł.
  • Whisky – lub bardziej irlandzko i amerykańsko whiskey. Pochodzi z Irlandii, a rozpropagowali ją Szkoci. Produkowana jest na bazie zbóż i dojrzewa w drewnianych beczkach. Popularną w USA odmianą whiskey jest burbon, którego najważniejszym składem jest kukurydza. Niestety nie jesteśmy wielkimi smakoszami whisky, ale dla was się poświęcimy i przyrządzimy parę drinków.
  • Brandy – alkohol destylowany głównie z win, chociaż czasem tym mianem nazywa się także inne alkohole destylowane z owoców. Często błędnie stosuje się nazwy koniak, która jest zarezerwowana dla brandy powstającej na wydzielonym, niewielkim obszarze we Francji. Brandy mamy jak do tej pory najmniej opanowane. Szymon kiedyś jak sobie kupił butelkę, to mu nie zasmakowała i chyba do dziś gdzieś stoi i czeka. Ja czasem pijam samą lub z colą (Brandy Cuban).

Oprócz tych tych alkoholi będziemy pewnie jeszcze używać wina (w tym ziołowe wermuty), likiery, no i oczywiście soki i napoje gazowane. Jeżeli chodzi o soki, to proponuję kupować stuprocentowe, lepszej jakości. Jeżeli już kupujemy alkohol za kilkadziesiąt złotych, to szkoda go schrzanić byle jakim sokiem.

Następny wpis już będzie z przepisami na pierwsze drinki, więc wyczekujcie.

Read Full Post »

Older Posts »

%d blogerów lubi to: