Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Alkoholowe’ Category

Przyciemniona gorycz

Dostałem ostatnio butelkę ciemnego rumu Captain Morgan. W tym samym dniu wieczorem oglądałem czwartą część Piratów z Karaibów. Gdybym wiedział, że obejrzenie tego filmu wymaga tak dużej wyrozumiałości, to miałbym wtedy tę butelkę przy sobie. Wprawdzie na ekranie można było oglądać innych kapitanów, jednak myślę, że ten zamknięty w butelce świetnie by się z nimi dogadał, a mnie może film by się bardziej podobał.

Rum kojarzony jest z piratami i korsarzami. Zapewne nie pili go jednak z kieliszków koktajlowych, jak ja to dziś proponuję. W zasadzie rum bardzo pasuje do tych kieliszków. Już to przedstawiałem we wpisie pod nazwą Koktajlowy rum. Rum jest specjalnością Ameryki Południowej, w tym przede wszystkim Wysp Karaibskich. Wytwarza się go z trzciny cukrowej, więc ma lekko słodkawy posmak. Ten dzisiejszy jest ciemny, bo barwiony karmelem. Dla równowagi dziś drinki z rumem i znaczącą ilością soku z cytryny. Na początek Adam:

  • kieliszek koktajlowy wypełnij kostkami lodu,
  • do shakera również wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 80 ml ciemnego rumu,
  • wlej 40 ml soku wyciśniętego z cytryny,
  • wlej 10 ml grenadyny,
  • wstrząśnij,
  • kostki lodu wyrzuć z kieliszka,
  • przelej mieszankę z shakera.

I nie wiem czy drink ten jest mocny, słodki czy kwaśny. Czerwony to na pewno. Zauważalna ilość rumu robi swoje.

Druga propozycja na dziś to Bolo:

  • kieliszek koktajlowy wypełnij kostkami lodu,
  • do shakera również wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml ciemnego rumu,
  • wlej 30 ml soku wyciśniętego z cytryny,
  • wlej 30 ml soku pomarańczowego,
  • dosyp łyżeczkę brązowego cukru,
  • wstrząśnij,
  • kostki lodu wyrzuć z kieliszka,
  • przelej mieszankę z shakera.

Pierwszy łyk skojarzył mi się z lekko niedojrzałym agrestem, próbowanym wczesnym latem. Trochę tak jakby pić lekko osłodzony sok z cytryny. Kolejne łyki wchodziły już lepiej. Świetna alternatywa dla popularnych słodkich drinków, kiedy już w danym dniu dosyć mamy słodkości.

Na koniec, kiedy już te dwa drinki weszły w krew, można zaśpiewać:

Piętnastu chłopa na „Umrzyka Skrzyni”,
– Ho-o-aj-ho! W butelce rum!
Pij za zdrowie, resztę czart uczyni.
– Ho-o-aj-ho! W butelce rum!

Albo można iść spać.

Adam i Bolo

Reklamy

Read Full Post »

Rum i tonik

Okazuje się, że dziś są urodziny Pani J. Ponieważ niosła prezenty, które otrzymała w pracy, to ja dziś nie nosiłem jej pakunków. Tym razem zostałem zwolniony z roli osobistego tragarza. Byłem jednak cały czas na posterunku na zlodowaciałym fragmencie drogi, gotów rzucić się, gdyby prezenty miały upaść na ziemię. Już wcześniej miałem zaplanowane, co będę mieszał dzisiejszego wieczoru, więc przepisy będę musiał trochę nagiąć pod urodzinowy dzień Pani J. Nie wiem jak się ma smak słodki i gorzki do dzisiejszej bohaterki. Dziś bowiem połączę rum z tonikiem i jeszcze z paroma składnikami. Zwłaszcza ryzykowne jest używane przymiotnika „gorzki” w stosunku do osoby obchodzącej urodziny. Podam może najpierw przepisy, zrobię parę łyków, a może natchnienie samo przyjdzie.

Na początek Summer At Orchard Beach (Lato na Orchard Beach):

  • do szklanki typu collins wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml białego rumu,
  • wciśnij i wrzuć dwie ćwiartki limonki,
  • zamieszaj,
  • uzupełnij tonikiem,
  • dołącz słomkę.

Wyszła całkiem ciekawa orzeźwiająca mieszanka, w której przenikają się gorycz toniku, słodycz rumu i lekko kwaśny posmak limonki. W sam raz na plażę, choć niekoniecznie musi to być nowojorska Orchard Beach.

Drugi drink na dziś to Starseeker:

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml białego rumu,
  • wlej 30 ml soku pomarańczowego,
  • wlej 10 ml grenadyny,
  • wstrząśnij,
  • do szklanki typu collins wrzuć parę kostek lodu
  • przelej mieszankę,
  • uzupełnij tonikiem,
  • dołącz słomkę.

Tym razem wyszedł drink słodszy niż poprzedni. Grenadyna i tonik lekko przebijają się ponad pozostałe składniki. Moc rumu ujawnia się po paru łykach. Jednak połączenie rumu z tonikiem daje całkiem ciekawe efekty.

I w sumie dalej nie wiem jak tu nawiązać do Pani J. i jej urodzin. Nie wiem czy jest słodko-gorzka, czy jej moc jest ukryta gdzieś głębiej ani czy bywa czasem wstrząśnięta lub zmieszana.

Życzę Ci jednak codziennego ciepła, które roztapia lody, słońca najpiękniejszych plaż na świecie i wielu okazji do świętowania życiowych sukcesów. Na zdrowie.

Rum i tonik

Read Full Post »

Dziś Walentynki. Nie znajdziecie tu dziś jednak słodkich, czerwonych drinków, z ozdobami w kształcie serduszek. Dziś będzie coś bardziej tradycyjnego jak na polskie warunki. Popróbujemy drinki z Żubrówką. Po moich dzisiejszych obserwacjach muszę jednak stwierdzić, że te Walentynki to jednak inny dzień niż wszystkie. W kawiarniach i restauracjach stoliki były dziś zapełnione. Jeszcze lepiej było hipermarkecie. Tam nagle same pary wybrały się na zakupy. To był świetny widok, kiedy faceci u boku swojej wybranki przeglądali główki kapusty, usiłując wybrać najlepszą. Kobiety z kolei z uśmiechem na twarzy wkładały do koszyka zgrzewkę piwa. Co jakiś czas pośpiesznie do kasy udawał się jakiś koleś z butelką szampana… wróć – musującego wina lub z pudełkiem czekoladek. Pora była już późna, bo minęła 19.00, więc pośpiech był w pełni uzasadniony.

Wróćmy jednak do tradycji bardziej zakorzenionej w naszej kulturze. Do wspomnianej na wstępie Żubrówki mianowicie. Jest to wódka z charakterystycznym źdźbłem trawy wprost z Puszczy Białowieskiej. Ostatnio na rynku można znaleźć wódki z trawą żubrową produkowane przez inne firmy niż Polmos. Nie porównywałem ich jednak, więc trudno ocenić mi różnice. W krajach zachodnich można ją spotkać pod nazwami Bison Vodka czy Bison Grass Vodka. Żubrówkę można pić samą, dobrze schłodzoną lub w standardowej mieszance pod nazwą Szarlotka:

  • do szklanki typ highball wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml Żubrówki,
  • uzupełnij sokiem jabłkowym,
  • zamieszaj,
  • można dodać szczyptę cynamonu.
  • udekoruj plasterkiem jabłka,
  • dodaj słomkę.

Drink znany chyba na całym świecie. Jeden z lepszych sposobów picia Żubrówki. Składniki idealnie pasują do siebie. Proponuję zwłaszcza wariant z cynamonem. Wtedy smakuje jak smaczne ciastko.

Znalazłem też inny sposób na prosty drink z Żubrówką, który wypróbowałem dzisiejszego wieczoru. Nazwa może bardziej pasuje do dzisiejszego dnia, bo jest to Oh My Darlin:

Drink z Żubrówką

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml Żubrówki,
  • wlej 50 ml soku wyciśniętego z mandarynki,
  • wstrząśnij,
  • do szklanki typu highball wrzuć parę kostek lodu,
  • przelej mieszankę,
  • uzupełnij piwem imbirowym,
  • udekoruj kawałkami mandarynki,
  • dołącz słomkę.

W smaku drink podobny do Szarlotki. Niemniej jednak piwo imbirowe wyostrza nieco całość, a mandarynki lekko osładzają mieszankę. Skąd tu tylko ten posmak jabłek? Spróbowałem wszystkie składniki z osobna, tj. Żubrówkę, piwo imbirowe i mandarynkę i żadne z nich nie przypomina smaku, który tworzą wszystkie te składniki zmieszane razem. Widocznie to jakaś tajemnica lasu. Albo puszczy.

Read Full Post »

Brandy do tej pory była trochę niedoceniana na moim blogu. Dziś pora na małą rehabilitację. Często można usłyszeć pytanie co to właściwie jest brandy. Albo: czym się różni brandy od whiskey? Już przedstawiam kilka praktycznych informacji. Brandy to każdy napój spirytusowy destylowany z owoców, a nie zaś ze zbóż (jak whiskey). Najbardziej uznane gatunki pochodzą z krajów, gdzie uprawia się winogrona, czyli z Francji, Hiszpanii, Grecji, a także z Nowego Świata. A czym się różni koniak (z franc. Cognac) od brandy? Otóż nazwę koniak mają tylko trunki produkowane na wydzielonym obszarze Francji – między Bordeaux a La Rochelle, aż po Angouleme. W skład tego obszaru wchodzą mniejsze regiony, a wokół miejscowości Cogniac leżą dwa najlepsze – Grande Champagne i Petite Champagne. Trochę mniej sławny od koniaku jest armagnac z Gaskonii. Inna znaną brandy, tym razem z Grecji, jest Metaxa, którą produkuje się z domieszką wina i ziół.

Jak wspominałem na wstępie brandy powstaje z owoców. Okazuje się, że nie tylko z winogron. U nas popularniejsza jest w tym przypadku nazwa winiak niż brandy. Z jabłek można uzyskać brandy o nazwie calvados czy applejack, z wiśni – Kirsch, z gruszek – Poire William, Mirabelle czy śliwowica – ze śliwek rzecz jasna, Fraises – z truskawek. Można tak wymieniać bez końca.

Pora na kilka propozycji na drinki z brandy. Tylko uwaga – są mocnę! Pierwszy to Kumpel (Mate):

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 100 ml brandy,
  • wlej 40 ml wytrawnego wermutu,
  • wlej 40 ml soku pomarańczowego,
  • wlej 10 ml grenadyny,
  • wstrząśnij,
  • przelej mieszankę do kieliszka sour lub kieliszka do białego wina.

Drink o przyjemnie czerwonym kolorze. Lekko słodkawy, choć czuć procenty brandy.

Kolejną mieszanką na dziś jest Spieczona pomarańcza (Burnt orange):

  • kieliszek koktajlowy wypełnij kostkami lodu,
  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 100 ml brandy,
  • wlej 80 ml soku pomarańczowego,
  • wlej 10 ml gorzkiej wódki,
  • wstrząśnij,
  • kostki lodu wyrzuć z kieliszka,
  • przelej mieszankę z shakera.

W tym przypadku brandy jest jeszcze bardziej wyczuwalna, chociaż pije się go równie przyjemnie.

Kumpel i Spieczona pomarańcza

Read Full Post »

Rozgrzewające wino

Ostatnie mrozy skutecznie zniechęciły mnie od mieszania drinków z lodem. Poza tym jestem zagorzałym przeciwnikiem kalesonów. Zapewne ma to swoje źródła w dzieciństwie, kiedy to gryzły mnie rajtuzy. Nikt mi nie wierzył, ale tak naprawdę było. Kiedy raz ze starszą siostrą wybraliśmy się w odwiedziny do babci, to całą drogę jej marudziłem, że mnie gryzą rajtuzy, które miałem ubrane. Po powrocie i ich ściągnięci miałem całe czerwone nogi. Efekt jest taki, że do dziś nie noszę ani rajtuzów ani kalesonów. Za to marznę w zimie.

Wróćmy jednak do drinków na zimowe dni. Ja ostatnio zamiast kalesonów stosuję terapię rozgrzewającą za pomocą grzanego wina. W ubiegły piątek udało nam się je namieszać w stałym gronie przyjaciół w rodzinnych stronach. Wystarczy zakupić gotowe mieszanki, butelkę wina i kilka innych dodatków. Myśmy zrobili to tak:

  • butelkę wina wlaliśmy do rondelka, który pomieścił taką ilość,
  • dosypaliśmy gotową mieszankę przypraw do wina,
  • podgrzaliśmy,
  • próbowaliśmy,
  • okazało się, że wytrawne wino wymagało dosłodzenia,
  • dosłodziliśmy łyżką miodu,
  • po osiągnięciu odpowiedniej temperatury i smaku przelaliśmy wino do szklanek,
  • dodaliśmy kawałki pomarańczy.

I wyszło coś fantastycznego. Okazało się jedynie, że butelka grzanego wina na trzy osoby to zdecydowanie za mało. Następnym razem będziemy na to przygotowani.

Oczywiście można samemu sporządzić mieszankę przypraw, ale mi się po prostu nie chce kombinować i szukać odpowiednich składników w te mroźne dni, skoro za niewielką cenę można kupić gotowy zestaw. Zdecydowanie polecam, bo końca mrozów nie widać.

Grzane wino

Read Full Post »

Sławna grenadyna

Okazuje się, że bardzo wiele osób wchodzi na mojego bloga szukając informacji o grenadynie lub próbując znaleźć jakieś drinki z grenadyną. Postanowiłem dziś pochylić się bardziej nad tą ciekawą substancją.  Poza tym do chmury tagów po prawej stronie dodałem grenadynę jako składnik drinków, po którym można wyszukiwać przepisy. Odpowiednie wcześniejsze wpisy zostały też otagowane.

Grenadyna to syrop aromatyzowany owocami granatu, bardzo słodki, gęsty i o czerwonej barwie. Stosowany jest więc w drinkach i dla smaku i dla koloru. Grenadyna nie zawiera procentów, więc może być stosowana zarówno do drinków alkoholowych, jak i bezalkoholowych. Świetnie smakuje na przykład w upalne dni po rozcieńczeniu wodą, z dodatkiem lodu. Po otwarciu przechowujemy ją w lodówce, próbując raczej szybko zużyć.

Okazuje się pod tą nazwą mogą się kryć również inne syropy, jak choćby słodzony syrop wiśniowy. W Polsce bardzo popularne są syropy owocowe, więc chyba mamy mniejsze szanse na spotkanie pod nazwą grenadyna innego syropu niż ten z dodatkiem granatów. Nie ma takiej potrzeby. A gdzie można kupić grenadynę? Polecam sklepy z alkoholami z serii „Alkohole świata”, „Świat alkoholi” lub o podobnych nazwach. W monopolowych może być już ciężej. Nieźle też można się naszukać grenadyny w hipermarkecie. Cena butelki grenadyny to ok 30 zł.

Grenadyna może być również dodawana do piwa. Popularne jest dodawanie do piwa syropów wiśniowych lub imbirowych, więc czemu nie spróbować grenadyny. Powstałą w ten sposób mieszankę można spotkać pod nazwami Grena beer, Queen Mary, Monaco lub po prostu Piwa świątecznego. Jaka by nie była nazwa, to fani słodkich piw powinni spróbować tego połączenia.

Na koniec jeszcze jedna propozycja drinka z grenadyną i tequilą. Te dwa napoje bardzo się lubią. Jego nazwa to Mexicano:

  • kieliszek koktajlowy wypełnij kostkami lodu,
  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 80 ml tequili,
  • wlej 50 ml soku ananasowego,
  • wlej 20 ml soku wyciśniętego z cytryny,
  • wlej 10 ml grenadyny,
  • wstrząśnij,
  • kostki lodu wyrzuć z kieliszka,
  • przelej mieszankę z shakera.

Mocne, ale nazwa i skład zobowiązują. Wyraźnie wyczuwalny jest posmak tequili, jednak przybrała ona ciekawą słodycz. Na końcu lekko pozostaje cierpkość cytryny. Na pewno lepsza wersja niż picie samej tequili.

Mexicano

Read Full Post »

See also in English – Sweet Jagermeister

Alkohol z ziołami to dla mnie drażliwy temat. Niezbyt przepadam na przykład za włoskimi wynalazkami jak wermuty czy likiery ziołowe pite przed lub po posiłku. Niebanalna mieszanka ogromnej ilości ziół to jednak ciekawa alternatywa dla dobrze znanych smaków. Okazuje się, że oprócz powolnego ich sączenia, można też coś ciekawego namieszać. Dziś bohaterem będzie taki właśnie likier prosto z Niemiec. Tak, dokładnie – to Jagermeister. Mimo niemieckiego pochodzenia, można powiedzieć o nim, że jest prawdziwym światowcem. Jest to bowiem likier, w skład którego wchodzi 56 ziół i przypraw z całego świata. Odnajdziemy tu korę cynamonu z Cejlonu, skrókę gorzkiej pomarańczy z Australii, drzewo sandałowe z Indii, korzenie imbiru z południa Azji, do tego imbir, borówki, rozmaryn i wiele, wiele innych. Zawartość alkoholu to 35%, więc całkiem sporo. Jagermeister najlepiej pić mocno schłodzony, nawet do -20 stopni Celsjusza, po obfitym posiłku. Likier otrzymał nazwę Jagermeister, ponieważ jego twórca, Curt Mast, był zapalonym myśliwym. Jager oznacza myśliwego, natomiast Meister – mistrza. Mam nadzieję, że zaglądające tu specjalistki od niemieckiego to potwierdzą. Dziś  chciałbym zaproponować ten likier pod nieco słodszą postacią, jako składnik drinków.

Pierwszym jest Jager Monster:

  • do szklanki typ highball wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml Jagermeister,
  • uzupełnij sokiem pomarańczowym zostawiając trochę miejsca,
  • zamieszaj,
  • na górę wlej 10 ml grenadyny tak, żeby opadała na dno,
  • udekoruj szklankę plasterkiem pomarańczy,
  • dołącz słomkę.

Jak przystało na drinka z grenadyną, powstała słodkawa mieszanka. Można byłoby powiedzieć, że jest to ziołowa Tequila Sunrise. Zioła i korzenie wyczuwalne, chociaż jak dla mnie jest to strawniejsza wersja niż sam Jagermeister.

Drugi polecany dziś drink to California Surfer:

  • do shakera wrzuć parę kostek lodu,
  • wlej 50 ml Jagermeister,
  • wlej 50 ml likieru Malibu,
  • wlej 150 ml soku ananasowego,
  • wstrząśnij,
  • do szklanki typu highball wrzuć parę kostek lodu,
  • przelej mieszankę,
  • dołącz słomkę.

Wygląda jak pszeniczne, ciemne piwo, z charakterystyczną pianką. Smakuje zupełnie inaczej. Najpierw wyczuwalna jest słodycz soku, następnie posmak kokosu z Malibu, a na końcu pozostaje ziołowy smak, lekko zachodzący na anyż. Ciekawe połączenie. Polecam zgromadzić te trzy składniki i wypróbować.

California Surfer

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

%d blogerów lubi to: